Bogaty i Biedny Ojciec Roberta Kiyosaki, czyli jak na starość nie żałować niczego

 

Wiesz czego najbardziej żałują osoby starsze, świadome tego, że zbliżają się do swojego końca? Żałują, że nie mieli dość odwagi, by żyć zgodzie ze swoimi pragnieniami i dążeniami, a nie spełniać zachcianki i dopasowywać się do oczekiwań innych ludzi. Dziś animacja o tym, jak uniknąć tego przerażającej wizji.

Wyobraź sobie dwie rodziny.
Jeden z ojców zdobywa najlepszą możliwą edukację dla siebie i w wieku 30 paru lat zostaje doktorem nauk. Wychodzi na rynek pracy. Ojciec w drugiej rodzinie kończy ledwie technikum i zaczyna swoją karierę zawodową bardzo szybko.
Wydawać by się mogło, że ojciec z doktoratem przekaże swoim dzieciom lepsze lekcje na temat odnoszenia sukcesu, jednak to ojciec z niższym wykształceniem ma większe szanse wychować dzieci, które będą potrafiły się bogacić.

Dlaczego? Jak twierdzi Robert Kiyosaki w swojej książce “Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec” odpowiada za to edukacja ekonomiczna w naszych domach i szkołach, która ma dwie zasadnicze wady:
– albo jest nieosobowa – dotyczy wielkich abstrakcyjnych tworów korporacyjnych, giełdowych czy skomplikowanej bankowej księgowości, zwykle nie są to przyziemne personalne porady,
– albo jest nastawiona na zachowawczość i bezpieczeństwo – mówi nam by oszczędzać, nie ryzykować, kumulować wiedzę i brać kredyt.

Z mojego własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć jedno:
Postawa bezpieczna niesie takie samo lub większe ryzyko, niż odważna i pozornie ryzykowna postawa na rynku. Dlaczego? Ponieważ mamy 0% szans na sukces i wielkie pieniądze jeśli nie podejmiemy próby założenia własnej firmy czy wykreowania i sprzedaży własnego produktu. I to fakt, tworząc własną działalność, próbując zaistnieć samodzielnie na rynku ryzykujemy – co? Czas i kapitał. Możemy stracić dużo czasu i stracić dużo kapitału.
Natomiast gdy sam sobie odpowiadam na pytanie co warto robić, to szczerze, wolę marnować swój czas i swój kapitał na rzeczy związane z budową swojej własnej marki czy z dawaniem sobie szans na dużo lepszą przyszłość.

Jaki koncept przybliża nam Kiyosaki w swojej bestsellerowej książce?
Koncept aktywów i pasywów we własnym wydaniu.

Kiyosaki definiuje aktywa jako wszystkie rzeczy, które przynoszą Ci przychód, a pasywa jako wszystkie rzeczy, na które musisz wydawać pieniądze. Czyli aktywa – dobre, pasywa – złe. Choć z perspektywy osoby uczącej się ekonomii jego teza wydaje się błędna, to będę bronił tego uproszczenia w imię funkcjonalności jego zasad.

Model myślowy faktycznie jest bardzo prosty – minimalizuj wydatki, maksymalizuj przychody. Mieszkanie, które generuje Ci koszty – jest pasywem, mieszkanie, które wynajmujesz za pieniądze jest Twoim aktywem. Drogi samochód, którym jeździsz na zakupy jest Twoim pasywem, ten sam drogi samochód, który wozi pary weselne na ceremonię i zarabia jest Twoim aktywem. Jednym słowem aktywami jest Twój biznes, sprzedaż którą prowadzisz, nieruchomości, które wynajmujesz, papiery wartościowe, które systematycznie drożeją, wiedza, którą spieniężysz.

Co robią biedni Ojcowie? Kupują pasywa – inwestują swój czas i pieniądze w rzeczy i działania, które w perspektywie czasu generują tylko dodatkowe koszta. Kredyt? Generuje ekstra procent co miesiąc/rok i dekadę. Drogi samochód – większe koszta utrzymania. Dom z ogrodem zamiast mieszkania? Kolejne ekstra koszta.

I to fakt, biedni ojcowie posiadają prawdopodobnie stabilne źródła przychodu – jedną solidną pozycję po stronie aktywów, która ma na celu pokryć wszystkie kolejne pasywa, które pojawiają się w życiu. To jest klucz do przeciętności, to jest klucz do przepracowania w miejscu, które po latach może Ci zbrzydnąć, a Ty możesz się wypalić. Pasywa mają tą jedną zdradliwą cechę – na początku wyglądają jak aktywa – wartość dodana, ale po czasie przyciskają Cię do ściany, zmuszając Cię do podejmowania złych, szkodliwych lub desperackich wyborów. Musisz utrzymać pracę za wszelką cenę, nawet za cenę swojego zdrowia i rodziny. Bo musisz opłacić swoje pasywa.

Widzisz to szalone kółko? Zarabiasz tylko po to, by wydać te pieniądze na rzeczy, które z pozoru dodają wartość do Twojego życia, ale tak naprawdę kosztują Twój czas, Twoje zdrowie i Twoje ambicje. No i w taki sposób nie staniesz się realnie bogaty.

Bogaty Ojciec zamiast kupować nowe mieszkanie dla siebie, kupi nowe mieszkanie na wynajem. Zamiast drogiego auta dla siebie – kupi dostawcze i zatrudni kierowcę do wożenia towarów. Zamiast kupić nową plazmę i konsolę zrobi swoją pierwszą małą inwestycję w akcje. Zamiast wydawać pieniądze na kosztowne prezenty, zafunduje sobie kurs sprzedaży i kupi lepszy garnitur, by powiększyć docelowo swoje przychody. Zamiast kupować rzeczy bezużyteczne, zamówi małą paczkę produktów z chin i będzie próbował sprzedawać je drożej na portalu aukcyjnym. Listę można ciągnąć bez końca. Zasada jest prosta i uniwersalna dla osób o różnych pasjach i poziomie wiedzy – inwestuj czas i pieniądze w aktywa – w produkty, które przyniosą Ci w perspektywie czasu przychód finansowy.

Czym się różni Bogaty od Biednego Ojca? Z zasady trzema rzeczami:
1. Elastycznością w podejmowaniu decyzji zawodowych i życiowych – Bogaty może łatwiej zmienić zajęcie czy decydować o swoim czasie np. poświęcić go na swoją rodzinę.
2. Wielkością posiadanych środków finansowych – co z tego, że zarabiasz 10 000 jak utrzymanie Twojego życia kosztuje 9000. Gdyby jednak kosztowało 1000 zł, to po paru latach reinwestowania nie musiałbyś się martwić o pracę.
3. Sposobem zarabiania i wydawania – Bogaty reinwestuje aktywa w kolejne aktywa, po to by w pierwszej kolejności osiągnąć swobodę dysponowania swoim czasem, a później swobodę finansową.

Mówiłem Ci na początku o postawie bezpiecznej i tej pozornie ryzykownej.

Co mamy po bezpiecznej stronie? Pracę na etacie, czasem nawet naprawdę nieźle płatną. W miejscu, które pozornie wydaje się bezpieczne czai się ogromne niebezpieczeństwo i ryzyko, które w mojej opinii przyćmiewa dowolne pieniądze jakie można stracić na złych decyzjach biznesowych. To ryzyko, to żal, że się nigdy nie spróbowało, to wyrzuty sumienia, że mogłem w życiu osiągnąć więcej, że jestem więcej wart. To poczucie, że mój czas, główny czas dnia między 8 a 16 poświęcam na sukces innych. Na youtube znajdziesz nagrania o tym czego żałują starsi ludzie, zbliżający się do swojego końca. Jednym z głównych powodów jest fakt, że nie mieli dość odwagi, by żyć zgodzie ze swoimi pragnieniami i dążeniami, a nie spełniać zachcianki innych i dopasowywać się do nich. To realny lęk, który może się ziścić. Po drugie próbując, nie tylko daję sobie szansę na lepszy zarobek, daję sobie unikatowe doświadczenia, hartuję siebie i uczę się więcej niż bym się mógł nauczyć na dowolnych studiach. Wiem co mówię – dwukrotnie studiowałem ekonomię i więcej praktycznych rad o personalnych finansach wyniosłem z książek takich jak “4 godzinny tydzień pracy” czy właśnie książka Kiyosakiego.

I jeśli myślisz, że to naiwne myślenie, rozpatrz bardzo realny scenariusz: idziesz na studia i potem na doktorat na politechnice. Mając w ręku doktorat masz wiele drzwi dla siebie otwartych. Prawda? Otóż guzik prawda. Zapytaj doktorantów politechnik (nawet nie wspominam o doktorantach nauk miękkich) jak widzą swoją przyszłość na krajowym rynku pracy. Spędziłeś na studiach magisterskich łącznie 5 lat, i minimum 5 lat na doktoracie. Po 10 latach MOŻE uczelnia albo instytut Cię zatrudni. I jeśli liczysz na pensję dwukrotoności średniej krajowej, to się przeliczysz. Zarobisz w pierwszych dwóch latach minimalną, albo niewiele większą niż minimalną krajową. Poważnie. Po 10 latach edukacji. Możesz też emigrować, jasne, ale nie miej złudzeń, że te 10 lat edukacji nie nauczyło Cię NIC w tematach takich jak:

– zarabianie pieniędzy
– negocjowanie umów
– inwestowanie oszczędności
– oszczędzanie
– kreowanie własnego produktu.

Jesteś tym samym skazany na przeciętność lub na solidną pracę nad swoimi bazowymi finansowymi umiejętnościami. Bo umówmy się, że z pensji niewiele większej niż średnia krajowa, by kupić sobie mieszkanie – nadal jesteś skazany na kredyt.

I choć faktem jest, że większość bogatych ludzi to bogactwo dziedziczy, a dostanie się na szczyt z pozycji osoby o niskich albo średnich dochodach to zadanie bardzo, ale to bardzo trudne. Drugim faktem jest, że nie każdy musi mieć zatrważająco wielki majątek, i nie jest to też ambicją każdej jednej jednostki by gromadzić kapitał. Przypuszczam jednak, że nie czytałbyś tego tekstu gdyby temat przynajmniej Cię nie intrygował.

Mimo to nie miej złudzeń, że jeśli nie zrobisz nic i cynicznie stwierdzisz, że Kiyosaki próbuję Cię namówić do czegoś głupiego, to rozważ jak złe będzie to poczucie żalu, że nie miałeś odwagi spróbować i zawsze dostosowywałeś się do innych. Warto zapoznać się z tą koncepcją – nie kupować rzeczy zbędnych no i przede wszystkim pamiętaj by inwestować w rzeczy, które w perspektywie czasu przyniosą Ci przychód.

Leszek Cibor

Podziel się