fbpx

Reguła 4 sekund

4 sekundy – tyle zajmuje wzięcie głębokiego wdechu. Te 4 sekundy mogą mieć kluczowy wpływ na decyzje, jakie podejmujesz w swoim życiu. Dlaczego? Dzisiaj sprawdzimy to w 5 istotnych momentach, w których możesz śmiało zastosować regułę 4 sekund.

Wyobraź sobie, jak wszystko dookoła Ciebie, jest jednocześnie delikatne, ale i strasznie odporne. Z jednej strony – wystarczą 4 sekundy, ba, nawet sekunda nieuwagi na drodze – bam – zabiłeś kogoś, albo siebie, albo członka swojej rodziny. Brzmi dramatycznie, ale to fakt. Te same 4 sekundy nieuwagi podczas prac w warsztacie może kosztować Cię Twoje zdrowie, dłoń, palce czy oko. Wystarczy na chwilę się rozproszyć i można wysłać niewłaściwego maila do niewłaściwej osoby i zrujnować duży kontrakt w pracy. A w domu – czasem ogarnia mnie strach na samą myśl jak mało dzieli mnie od zrujnowania mojego związku – wystarczy wypowiedzieć niewłaściwe jedno zdanie i papa. Zaufanie do kosza, a po kilku tygodniach czy miesiącach cały związek. Wszystko dookoła nas jest szalenie delikatne – można to popsuć bardzo szybko i bardzo skutecznie.

Mimo to wszystko dookoła jest też strasznie odporne. W 4 sekundy nie rzucisz palenia, nie schudniesz, nie znajdziesz nowej pracy, nie zbudujesz związku, nie założysz firmy, nie zarobisz milionów (chociaż jak zerkniesz na naszą animację o efekcie pareto może okazać się, że będzie zupełnie inaczej). 4 sekundy to nic. Z jednej strony można się potknąć i umrzeć, a z drugiej nic nie można zrobić. W czym więc leży tajemnica 4 sekund?

We wzięciu głębokiego wdechu i zastanowieniu się przez chwilę. Głęboki wdech i chwila pauzy w trudnej sytuacji, w trakcie sprzeczki, w momencie wyboru co kupić na obiad czy w wyborze reakcji na kolejny irytujący nawyk Twojego partnera, czy humory Twoich dzieci, czy na ten przykład – podejście do Twojej pracy może sprawić, że wybierzesz inną ścieżkę. Zamiast wykrzyczeć argumenty, może je przemyślisz i posłuchasz, co Twój partner ma do powiedzenia. Może na obiad kupisz wreszcie coś zdrowszego, albo chociaż nie wydasz ogromnych pieniędzy. A w pracy, zamiast wykonywać dyskusyjne wybory, jeśli chodzi o osiąganie konkretnych celów sprzedażowych – zdecydujesz, że dzisiaj i za tydzień i za miesiąc i w tym roku skupisz się na kliencie, nie na targetach. W takich sytuacjach z reguły osiągnięcie naszego celu bywa bardzo trudne – opór materii ożywionej i nieożywionej jest znaczny i ciężko go przełamać w krótkim terminie. Co jednak zmieniamy to skupienie. Z palącego problemu na zewnątrz, na który reagujemy paniką, skupiamy się na ugaszeniu ognia wewnątrz. Wystarczy na to 4 sekundy. Dzisiejszą artykuł oparłem na ideach z książki 4 Sekundy Petera Bregmana. Jak przygotować się do praktycznego wdrożenia reguły 4 sekund w swoim codziennym życiu?

1. Skup się na procesie, nie na rozwiązaniach

Gotowość jest ważniejsza niż twarde rozwiązania. Dlaczego? Ponieważ w życiu wiele potrafi nas zaskakiwać. Nawet najlepiej wyszkolony wojownik za każdym razem trafi na trochę inną sytuację na placu boju. I musi być przez to ciągle gotowy do adaptacji, a nie szafować gotowymi rozwiązaniami.

To zawsze idzie w dwie strony – z jednej nauczyłem się, że osoba gotowa będzie potrafiła skorzystać z okazji, jeśli ta niespodziewanie zawita. I to jest bardzo prawdziwe – gdybym nie ćwiczył przemawiania i nie zdobywał szerokiej wiedzy, nie potrafiłbym skorzystać z pierwszej okazji do poprowadzenia szkolenia, parę lat temu. Ta okazja zawitała do mnie z kompletnie niespodziewanego miejsca. I tak jest regularnie – w tym wypadku będąc gotowym, a przynajmniej świadomym tego, w co się pakuję – powiedziałem tak. Podobnie jest z wieloma okazjami zawodowymi, czy biznesowymi. Z drugiej strony gotowość i proces bycia w ciągłej gotowości sprawi, że Twoja rzeczywistość przestanie działać wg systemu “Pożar w burdelu” z ciągłym jego gaszeniem i reagowaniem ad hoc na kolejne etapy dnia. To w pierwszym momencie wymaga jasnej świadomości tego, co się dookoła Ciebie dzieje.

Stąd też by być przygotowanym na to, co nam los zsyła warto w 3 krokach:

  • Po pierwsze – zatrzymaj się na chwilę, weź głęboki 4 sekundowy oddech i zmuś się do myślenia,
  • Po drugie – przeanalizuj sytuację – zobacz co leży przed Tobą, jakie masz opcje działania, jakimi zasobami dysponujesz i jaką wiedzą, by odnieść się właściwie do sytuacji,
  • Gdy już przeanalizujesz – podejmij decyzje i się jej trzymaj w myśl, że nie jest to opcja idealna, ale oparta na najlepszej wiedzy w tych okolicznościach.

Dla przykładu, jeśli ma to być decyzja o zaangażowaniu się w nowe biznesowe przedsięwzięcie, które na pierwszy rzut ucha brzmi bardzo atrakcyjnie:

  • Po pierwsze – stop, zatrzymujemy się, bierzemy głębszy wdech, zmuszamy się do myślenia, zamiast wypalać od razu TAK wchodzę w to,
  • Po drugie – analizujemy. Czy mamy na to dodatkowy czas? Jakie będą konsekwencje? Jakie mam opcje przyłączenia do biznesu? Czy będzie to opłacalne? Jakich to umiejętności ode mnie wymaga? Czy mam te umiejętności? Jeśli kosztuje to mój czas, to jaki jest to koszt przeliczalny na stawki godzinowe? Itd. Same 4 sekundy mogą zmusić Cię do głębszej analizy nad kartką papieru.
  • Po trzecie: podejmiesz decyzję bogatszy od dużo lepszą wiedzę – świadomie rozpatrując dostępne dla Ciebie zmienne do sytuacji.

Mniej skomplikowaną analizę przeprowadzisz podczas sprzeczki czy reakcji na irytujący nawyk najbliższych, nie zmienia to jednak faktu, że wszystko zaczyna się od powiedzenia sobie STOP i wzięciu głębszego wdechu.

2. Skup się na jakości przekazu, a nie na tym, czyje jest na wierzchu

Większość z nas przez większość czasu, słabo się komunikuje. Za duże uproszczenie? To odpowiedz sobie na pytanie kiedy ostatnio świadomie ważyłeś swoje słowa? Celowo kierowałeś przekazem, by osiągnąć spodziewany rezultat w wymianie zdań. No właśnie, z reguły niemal nigdy o tym nie myślimy. Nawet sam, będąc bardzo świadomym kluczowego dla życia wpływu umiejętności komunikacyjnych wykonuję większość rozmów na “automacie”. Nie myśląc, o przedmiocie treści.

Reguła 4 sekund ma na zasadzie złamać te schematy. I one idą w dwie strony:

  • Pierwsza dość oczywista to sposób, w jaki reagujemy na przekaz kierowany do nas. To odpowiedź do współpracownika, który zaczyna powoli wchodzić nam na głowę i zaraz eksplodujesz. To reakcja na słowa Twojego szefa, które zmieszały w pierwszej chwili z błotem Twój kilkumiesięczny wysiłek. To odpowiedź skierowana do Twojego partnera na kolejny w tym tygodniu irytujący nawyk. Każdy z tych procesów możemy na chwilę zatrzymać. Wziąć głęboki wdech i rozważyć: czy ta osoba chciała to w taki sposób powiedzieć? Czy intencja tej osoby jest pierwotnie tak negatywna, jak ją odebraliśmy? Jaka byłaby najlepsza odpowiedź na tą sytuację, która poprawi relację? Czy istotne jest, by na końcu moje było na wierzchu? Kto na tym skorzysta?
  • Druga strona budowania jakości przekazu to przekaz wychodzący bezpośrednio od nas. Jeśli coś nas irytuje np. Wysyłamy CV, lub oferty do firm poprzez e-mail. I od tygodni nikt nie pisze czy się dostaliśmy, czy oferta przeszła. I siedzimy i się irytujemy – to pora, by wziąć głęboki wdech i przeanalizować co byłoby najkorzystniejsze w tej sytuacji. I wyjdzie najczęściej, że to my musimy rozpocząć komunikację, by podnieść jakość sytuacji. Tak samo wygląda to z niedomówieniami w związku, czy w pracy.

Co do zasady – jeśli oczekujesz, żeby jakość Twoich relacji wzrosła, a problemy były sprawnie rozwiązywane – skup się na jakości treści zarówno w sposobie jak ją odbierasz, oraz jak dostarczasz. Czasem, jeśli wymagasz jakości – musisz sam ją stworzyć.

3. Nie oczekuj zbyt wiele

Zanim zatrzymamy się i pomyślimy, może przez nas przemawiać wiele różnych emocji i możemy wpadać w wiele różnych stanów. To często niecierpliwość, zmęczenie, oburzenie czy chęć odwetu. Tak podjęte decyzje np. W sporze czy zakupowe mogą mieć nieprzyjemne konsekwencje. Stąd też potrzeba by się zatrzymać i pomyśleć. By jednak docenić zasadę 4 sekund, należy pamiętać, że tak samo, jak w życiu rzeczy są delikatne, jak i strasznie odporne. Relacje są delikatne, ale ludzie są z reguły strasznie odporni. Tak więc reakcje wynikające z naszych frustracji i niemożności zmiany innych, ugruntowane w naszych ambicjach – powinniśmy jak najszybciej schować do kieszeni. Zamiast tego – choć zabrzmi to dość nieprzyjemnie – zmniejszyć nasze oczekiwania co do tych małych decyzji. W 4 sekundy, czy w nawet minutę myślenia i konwersacji nie zmienimy człowieka. Ale zamiast realizowania swoich ambicji zmiany kogoś – możemy go po prostu spróbować lepiej poznać. Zresztą nigdy inni ludzie nie będą mówili i zachowywali się dokładnie tak, jak sobie to wyobraziliśmy. Zamiast oczekiwać, że ktoś stanie się Twoją kopią i będzie robił wszystko po Twojej myśli, kiedy świadomie skorzystasz z reguły 4 sekund – wykorzystaj ten czas i tę analizę na docenienie i wzmocnienie relacji – z pewnością znajdziesz się dzięki temu w lepszym miejscu. Z pewnością mówienie o dobrych rzeczach, jakie cenisz sobie w takich relacjach, jest dobrym startem.

4. Pogódź się z porażką i dziel się sukcesami

Niepowodzenie jest konieczne, by odrobić istotne lekcje w życiu. Dajmy na to – Twój syn uczy się jeździć na rowerze. Za każdym razem, gdy wypuszczasz go samego, po parunastu metrach zaczyna się chwiać na boki, coraz mocniej i zaraz upadnie. Ale nie upadnie – Ty jesteś na posterunku i chronisz swoje dziecko przed upadkiem. Potem jednak ze zdziwieniem dostrzeżesz, że po paru tygodniach nadal nie potrafi jeździć samodzielnie. Podobnie miałem z pływaniem – dopiero wrzucenie na głębszą wodę pozwoliło mi odrobić odpowiednie lekcje. Co do zasady edukacja opiera się na popełnianiu błędów, a mimo to staramy się chronić i siebie i swoich najbliższych przed każdym, nawet drobnym niebezpieczeństwem.
Stąd też reguła 4 sekund, by móc przemyśleć – czy taka postawa ochronna jest najlepsza w danej sytuacji. Czy zarządzając projektem, na żadnym z etapów, nie dopuścisz do popełnienia błędu przez współpracownika? Może i projekt się powiedzie, ale nikt oprócz Ciebie nie będzie potrafił powtórzyć tego procesu samodzielnie – jednym słowem uzależnisz się od pracy nad projektem jako manager, a nie od pracy z ludźmi jako lider. To znacząca różnica.

Podobnie sukces – jeśli był on efektem pracy większej ilości osób – dziel się tą wiedzą, chwal innych – wykorzystaj regułę 4 sekund i zastanów się, co będzie najlepsze dla zespołu, dla motywacji osób w nim pracujących.

5. Ignoruj negatywność i zaakceptuj krytykę

Kiedy ktoś obok Ciebie zachowuje się negatywnie – co robimy? Z reguły oponujemy takiemu podejściu. Mówimy coś na wzór “przesadzasz”, albo “jak Ci nie pasuje to to zmień”. Z jednej strony można stwierdzić, że ma to pożądany wpływ. Marudzenie ustaje, jest spokój, a istotna lekcja została przekazana. No okazuje się, że niekoniecznie.

Zachowując się w sposób “jak Ci nie pasuje, to to zmień” – w takiej lub podobnej formie, tak po prawdzie ignorujemy kompletnie emocje drugiej osoby. Często wręcz jest to zachęta do pogłębienia tego odczucia, albo w najlepszym wypadku nie ma to żadnego efektu, oprócz tego, że mamy spokój od marudzenia. Czy można to zrobić inaczej? Zatrzymaj się w takim momencie na 4 sekundy i pomyśl. Można to zrobić w 3 krokach:

  • Pierwszy – wykaż empatię – spróbuj zrozumieć problem i podziel się, jeśli masz takie, lub podobne doświadczenie.
  • Drugi krok – Nie oceniaj emocji, nie mów, że druga osoba się myli – w takim stanie emocjonalnym ten komunikat najpewniej do niej nie dotrze.
  • Trzeci – poszukaj pozytywnych stron nieprzyjemnej sytuacji. Dzięki temu zneutralizujesz efekt negatywności, a osoba, z którą rozmawiasz nie będzie się cenzurowała ze swoimi przemyśleniami, ponieważ nie będzie obawy, że ją ostro skrytykujesz.

Podobnie jest z krytyką jaka skierowana jest w naszą stronę. Tutaj potrzebujemy głębokiego wdechu, albo najlepiej kilku. Zastanów się:

  • Po pierwsze zaakceptuj fakt, że źle się czujesz z krytyką, nie stawiaj oporu temu odczuciu
  • Po drugie – odłóż te uczucia na bok i pomyśl
  • Po trzecie – najpewniej osoba, która przekazuje tą krytykę nie jest najlepszym komunikatorem i dlatego brzmi to tak surowo i nieuczciwie
  • Po czwarte skup się na meritum wiadomości, a nie na opakowaniu, w jakim ona przyszła.

Daj sobie czas na analizę, nie odpowiadaj od razu – zobacz co możesz z tego, wyciągnąć i czy tego typu rozmowa niesie za sobą potencjał do zmiany

Jak widzisz wszystko w życiu jest zarówno delikatne, jak i strasznie odporne. Wystarczą 4 sekundy, by zatrzymać się, wziąć głęboki wdech i przemyśleć drugi raz swoje decyzje i zachowanie. By przeanalizować intencje, pokonać negatywność, przyjąć krytykę, znaleźć właściwe słowa i swoją motywację do wykonania faktycznej zmiany. W te 4 sekundy możesz przejść z systemu “Pożar w burdelu” do systemu “Świadomie podejmuje najlepsze na tą chwilę decyzje”. Możesz też wrócić do życia na autopilocie i ciągłej relacji akcja-reakcja bez przemyślenia – czego nie polecam.

Podziel się
0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pusty