Napraw się! UNFU*K YOURSELF!

 

Czy potrzebujemy samopomocy? Rozwoju osobistego? A może już z samymi założeniami jest coś nie tak? Że taka samo-pomoc, książki rozwojowe z góry zakładają, że potrzebujemy pomocy, że jesteśmy nierozwinięci, że coś z nami jest nie tak? W tym wpisie o tym jak obudzić się, żyć uważnie i dlaczego życie nie jest wędrówką.

Nie ma jak zacząć z trochę prowokującą myślą. Faktycznie jeśli się nad tym zastanowimy, to większość z nas przyjmuje ten stan rzeczy – w samopomoc jest wpisane założenie, że potrzebujemy pomocy, że coś, ktoś – szkoła, rodzice, znajomi, doświadczenia – w jakiś sposób nas uszkodziło, coś nam zabrało lub czegoś nam nie dało. I choć jasne jest, że jest wiele rzeczy, których nadal nie wiemy i sobie z nimi nie radzimy, czy naprawdę potrzebujemy pomocy. A jeśli nie my mamy sobie pomóc, to kto nam pomoże?

Takie niegłupie rozważania odnalazłem w bardzo ciekawej książce o trudnym do przetłumaczenia tytule “Unfuck yourself” autorstwa Garyego Hohna Bishopa, czyli jakby to z braku lepszego i zgrabniejszego tłumaczenia przełożyć “Pozbieraj się do kupy”. Jest w niej kilka naprawdę Nieprzeciętnych Idei.

Pierwsza to:
Obudź się

To znaczy nie chodzi o takie przebudzenie w sensie spiskowym, że wszyscy Cię oszukiwali, a teraz pora przestać być owieczką i przejrzeć światowe spiski i agendy. Tu chodzi o coś dużo głębszego.

Pierwotne założenie jest szokująco proste, ale gdy to poznałem, złapałem się, że sam tam mam. Działamy na takim autopilocie, w stanie takiego półsnu, to znaczy, że akceptujemy rzeczywistość taką jaka nas napotyka. Idziemy do pracy, bo chodzimy do pracy, zarabiamy pieniądze, bo trzeba popłacić rachunki i za coś pożyć, chodzimy do szkoły bo trzeba się czegoś nauczyć. Chodzi o to, że powody dla których coś robimy to taka bardzo płytka kołowa logika. To wyjaśnienie niewiele wyjaśnia, nie pokazuje nam dlaczego jesteśmy w miejscu w życiu w jakim jesteśmy. I to mnie też dotyka i dotknęło – no więc czym jest to Obudzenie się.

Dajmy na to, zapytam się Ciebie – dlaczego jesteś w tym miejscu, w którym jesteś. Zawodowo, życiowo, rodzinnie, wybierz sobie. Z pewnością udzielisz jakiejś odpowiedzi. I to jest klucz – odpowiedź ta, to z reguły będzie Twoja wersja tego co chcesz o sobie usłyszeć, a nie to co jest prawdą o Tobie. To nie wyjaśnia dlaczego jesteś tu gdzie jesteś, tylko raczej wyjaśnia dlaczego nie możesz zmienić tego gdzie jesteś. Dlaczego utknąłeś. Chcesz przykładu?

Dlaczego nie pracujesz w swoim zawodzie ze studiów, tylko zdecydowałeś się na tą podstawową pracę za marne grosze?
No i odpowiedź, którą sam często słyszę:
“A bo widzisz, muszę za coś żyć rachunki popłacić, a nie miałem pojęcia, że po studiach nie będzie pracy w zawodzie, z resztą tak dużo osób chodziło na ten kierunek, że wiadome było, że pracę dostaną tylko prymusi. Z resztą nie chciałbym zaczynać od 3 miesięcznego bezpłatnego stażu jak moi koledzy i koleżanki z roku. Poza tym chcę tą pracę zmienić, tylko nawet nie mam czasu na sensowne wysyłanie CV.”

Oczywiście odpowiedź jest trochę szablonowa, ale coś w ten deseń słyszę bardzo często i czytam w korespondencji z moimi widzami. Kilka rzeczy jest bardzo charakterystycznych w tych odpowiedziach:
Defensywny ton – tłumaczmy się z naszej decyzji i niemocy
Wymawianie się siłami wyższymi – rachunki, okoliczności, niewiedza, rynek, system
Deprecjonowanie wyborów alternatywnych – szukanie ukojenia niepokoju w poniżeniu pozycji, które w pewnym okresie były w Twoim zasięgu

Teraz cofnijmy się o krok, popatrzmy na tą postawę z dystansu. Czy to wyjaśnia pozycję w której jesteś, czy niemoc do zmiany, z którą się zmagasz? Tak więc w tym omawianym przykładzie DLACZEGO nie pracujesz w swoim zawodzie ze studiów, tylko w pierwszej lepszej podstawowej pracy za marne grosze?

I choć powodów można wymienić wiele, trzeba to jasno sowie powiedzieć, że:
“Brakło mi odwagi, by zaryzykować.”
“Byłem leniwy na uczelni, nie dbałem o wyniki, chciałem to po prostu zaliczyć dla papierka.”
“Naiwnie chciałem dostać się do pracy, która mi się wyśniła, jako kierownik, ktoś ważny.”

No i można takich odpowiedzi jeszcze trochę mnożyć. Dostajemy takie jasne odpowiedzi jak: brak odwagi, lenistwo, lekceważenie, naiwność itd.

To właśnie oznacza obudzenie się. Uświadomienie sobie faktycznie dlaczego jesteś w tym miejscu, w którym jesteś. Bo jeśli wiesz już, że brakuje Ci czasem odwagi, bywasz leniwy, nie poczuwasz się do większej odpowiedzialności czy po prostu jesteś czasem naiwny i masz nierealistyczne nastawienie do świata – jeśli to wszystko wiesz, to mamy już obszary nad którymi możesz czuwać i pracować. Możesz się pilnować. Możesz odpowiedzialnie wziąć to na klatę. Niemniej jest jeszcze więcej, gdy już dasz sobie chwilę na taką bolesną uczciwość uświadom sobie:

Drugą ideę, czyli:
Odkryj co stoi Ci na drodze

No właśnie, kto podkłada nam kłody pod nogi? Może to być los, na wypadki nie mamy z reguły wpływu, ale z reguły jest to coś innego. I nie są to rodzice, szkoła czy czynniki zewnętrzne.

To nasz wewnętrzny dialog, który spowalnia nasz rozwój.

Ty i ja nie różnimy się znacząco od innych ludzi, tak więc i ta zasada dotyczy naprawdę większości – rzeczy, które nas hamują, z reguły odgrywają się w naszej głowie w formie dialogu niejako sam ze sobą. Bezwiednie te emocje, które identyfikowaliśmy w idei pierwszej – obudzeniu się, pojawią się i będą nami kierowały. Pojawi się strach, pojawi się wygodnictwo, wielkie ego, naiwność. Pojawią się i jak nie będziesz obudzony, będziesz działał i myślał instynktownie. A to prowadzi nas do paraliżu i znowu zaczynamy ten cykl. To znaczy, że nie słuchamy wewnętrznego dialogu. Nie uczestniczymy w nim aktywnie tu i teraz.

Gdy nauczymy się go rozpoznawać, wiemy co jest nie tak, wówczas jest to inna historia – bo wiesz, że Twoje akcje zawsze mają określone konsekwencje. Jeśli więc świadomie pokierujesz swoimi działaniami w kierunku pozytywnego wyniku, to jest duża szansa, że go osiągniesz niezależnie od rodziców, szkoły czy systemu.

Po prostu niezależnie od okoliczności istnieją schematy postępowania, które przybliżają nas do pozytywnych celów, sukcesów i radości. Są też schematy i tendencje, które nas powstrzymują i to prowadzi nas do kolejnej idei.

Trzecia idea to:
Przekonania o samym sobie

Nie jestem dostatecznie dobry, nie mam tyle energii, nie jestem przystojny, nie jestem szybki, bystry, przedsiębiorczy, majętny, zdolny. Wszelkie nie jestem.
Do tego dochodzi galera wszystkich jestem:
Jestem głupi, jestem nic nie warty, jestem słaby, jestem człowiekiem z problemami, jestem źle wychowany, jestem zaniedbany itd.

Spróbujmy takiej analogii. Być może kojarzysz sytuację, w której chcesz pozbyć się pszczoły z pokoju, ale nie masz ochoty czy odwagi by gonić za nią z kapciem i zostawić finalnie mokrą plamę na czystej ścianie. Co robisz? Prawdopodobnie to co każdy – otwierasz okno lub drzwi balkonowe gdy tylko ten mały owad jest w pobliżu i mówisz do niego – leć, no idź głupi. A ten jak uparty wali głową o szybę obok, i wciska się w nią, i chodzi przez chwilę i znowu macha tymi skrzydełkami i szura głową po szybie jakieś 15 centymetrów od wylotu. Nawet próbujesz firanką machnąć by tą pszczołę wypchnąć. No leć głupia. A ta nie leci. Czasem nawet jest tak uparta, że potrafi paść z wysiłku na parapet, mając tuż obok drzwi do wolności.

I podobna rzecz dzieje się, gdy nie potrafimy słuchać naszego wewnętrznego dialogu i nie rozumiemy dlaczego jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy w życiu. Jak ten bezmyślny owad obijamy się o szybę, krążąc wokół realnego rozwiązania, ale nigdy go nie osiągając, ciągle będąc gdzieś na obrzeżach. Nawet jak ktoś z zewnątrz nam mówi – hej tu jest rozwiązanie – halooo, tutaj, gdy jesteśmy otoczeni naszym wewnętrznym dialogiem – będzie nam trudno się wyrwać.

Żeby pokazać Ci taki przykład miksu ograniczających przekonań w połączeniu z hamującym Cię działaniem coś, na czym sam się łapałem – aplikujemy tylko do pracy, którą już potrafimy wykonywać.
No dobra i teraz powiesz – no co z tym złego? W końcu to uczciwe postawienie sprawy, potrafię i mogę to coś robić w wymianie za pieniądze. No właśnie nie w tym rzecz. Pytanie co z tego masz? Czy się faktycznie czegoś uczysz?

Albo pójdźmy pytaniami jeszcze w innym kierunku:
Dlaczego nie aplikujesz do pracy, której na tą chwilę nie potrafisz wykonywać? Dodajmy do tego niech będzie to pozycja, która jest dla Ciebie bardzo atrakcyjna pod wieloma względami.
Bo nie jesteś w stanie zdobyć nowej wiedzy? Bo jesteś zbyt niedoświadczony? Zbyt głupi? Za duża konkurencja będzie? Boisz się presji? Bo nie dasz rady? Bo tak nie wypada? Bo to niegrzeczne?

Trochę urealnijmy temat, żeby nie było tak abstrakcyjnie. Czy jako handlowiec nie możesz regularnie startować na stanowisko kierownika handlowego? Czy jako magazynier nie możesz próbować pozyskać stanowiska kierownika magazynu? Fakt, zestaw umiejętności jest inny, ale pokrewny. No dobra, a pracując dajmy na to w sklepie na kasie, frustrując się, czy nie lepiej regularnie starać się o jakąś podstawową pracę biurową? Boisz się komputera? Nie jesteś w stanie nauczyć się worda i excela? A może to kwestia relacji i związków, może w swoim związku jesteś jak ta pszczoła, ciągle zderzasz się ze ścianą kiedy rozwiązanie jest tuż obok?

Często po prostu wmawiamy sobie podświadomie, że czegoś się nie da, że pewne bariery sa nie do przeskoczenia. I ok, zgoda, że ze wzrostem 170 w wieku 30 lat nie zostaniesz zawodowym koszykarzem, mamy pewne ograniczenia, ale dopóki nie obudzisz się i nie zaczniesz się słuchać – nie zrozumiesz dlaczego jestes tu gdzie jesteś i jakie przekonania o sobie samym Cię ciągną do dołu.

I ostatnia, czwarta szalenie inspirująca idea:
Życie nie jest wędrówką, życie jest jak taniec.

Nie można tego lepiej ująć. Często wyobrażamy i mówimy o życiu jako o wędrówce, z ustalonymi celami, wytyczonymi ścieżkami, ślepymi zaułkami. Jednak nasze rozumienie jest niejako liniowe.

Tutaj koncepcja się trochę obraca. A co jeśli nasza życiowa przygoda to taniec? Tu nie ma wytyczonych ścieżek, tu jest reagowanie do rytmu, pójście za melodią, nadążenie za partnerem. W tańcu ciągle jesteś w ruchu, ciągle w nowym miejscu, nigdy nie przewidzisz wszystkiego dokładnie.

Ta konkluzja pokazuje nam jak uproszczony często wgląd mamy w naszą przeszłość i wspomnienia. Z reguły jak popatrzysz na parę swoich ostatnich lat w pracy zawodowej czy życiu to jesteś w stanie ułożyć z tego w miarę logiczną i zrozumiałą ścieżkę. Tylko gdy popatrzysz w przód, to wytyczenie tak samo klarownej ścieżki na przyszłość jest niemal niemożliwe. A to powoduje niepokój, stres, lęk przed przyszłością, a te uczucia aktywują własnie nasz podświadomy dialogi, nasze ograniczenia.

Gdy jednak pomyślisz o życiu jak o tańcu, wystarczy dobrze wczuć się w rytm i za chwilę znajdziesz się tam gdzie Cię nogi poniosą, odzyskasz na powrót kontrolę.

Tak więc:

  • Obudź się – odkryj dlaczego jesteś w tym miejscu, w którym jesteś i nie zadowalaj się powierzchowną odpowiedzią. To często prawda, która będzie niewygodna.
  • Odkryj wewnętrzny dialog, który jest główną barierą przed zmianą na lepsze
  • Rozpoznaj przekonania na swój temat, które Cię ograniczają i nie pozwalają Ci widzieć rozwiązań będących w zasięgu Twojej ręki.
  • I na końcu uświadom sobie, że życie jest jak taniec i nigdy nie będzie zarówno stabilne jak i liniowe. Doświadczysz zmiany, dobrze by było gdybyś nad nią z satysfakcją panował.

Leszek Cibor

Podziel się