Miej Wy****ne, a będzie Ci dane, czyli subtelna sztuka nie przejmowania się | 9 Kroków

 

Szokujący tytuł? No tak, bo przed nami temat z książki, o równie kontrowersyjnym, ale i ciężko przetłumaczalnym tytule “The Subtle Art of not givin a F*** “

Zanim zakrzykniesz  – prowokacja i clickbait, to zapewniam Cię, że po zapoznaniu się z argumentami i głównymi ideami z książki Marka Mansona zrozumiesz skąd ta pozornie agresywna maniera. Dla wygody jednak posłużę się jeszcze innym sformułowaniem, które pierwszy raz usłyszałem na jednym z filmików jednego z moich mentorów Garyego Vahynerchucka – Ignoruj rzeczywistość. Te sformułowania są tożsame i świetnie się wpisują w główną ideę artykułu.

Więc na czym polega ta delikatna sztuka wzruszania ramionami. 6 Idei.

1. Ignoruj swoje wady.

Jedną z kluczowych przyczyn wielu nieszczęść w życiu jest silne skupienie się na swoich wadach, w przeciwieństwie do zalet. Tutaj też leży spora pułapka myślenia o rozwoju osobistym i popularnych sposobach myślenia o sobie i o tym, co robisz. W myśl klasycznej analizy SWOT – często w procesie samorozwoju piszemy, jakie są nasze słabe i silne strony, jakie szanse i zagrożenia na nas czekają w związku z naszym działaniem. Podobnie wiele technik coachingowych i autoanalizy psychologicznej opiera się na szukaniu i reperowaniu słabości. Autor wskazuje to jako nie tyle błąd, ile rażącą stratę czasu. Argumentacja jest prosta – poświęcimy dużo, bardzo dużo czasu na walkę z własnymi słabościami, ale i więcej – poświęcimy również ogromną ilość energii i emocji. Ten czas, emocje i energię warto spożytkować na: wzmacnianie swoich silnych stron i tworzenie na ich podstawie swojej kariery. Mark Manson nie jest psychologiem i jego metoda jest, kolokwialnie mówiąc – na rym pał, ale jakby na to nie spojrzeć w wielu przypadkach po prostu działa. Sam mam identyczne doświadczenia z ludźmi, którzy wszystko analizują po stokroć i są skupieni na swoim wnętrzu i każdym detalu swoich wad i słabości. W pewnym sensie jest to zrozumiałe – swoje własne wady dość łatwo zidentyfikować, a wielu z nas ciężko będzie bardzo wyraźnie stwierdzić, co jest naszą istotną zaletą. Ignoruj wady – pracuj ze swoimi silnymi stronami i co najważniejsze – spróbuj je znaleźć.

2. Nie porównuj się do innych – stwórz własny zestaw wartości.

Najszybszą drogą do znalezienia swoich wad wspomnianych wcześniej jest wzięcie grupki Twoich najlepszych znajomych i porównanie się do nich. To najszybsza droga do nieszczęścia, bo tak naprawdę jaka jest szansa, że będziesz miał takie samo życie, takie same geny, takich samych rodziców, taką samą sytuację ekonomiczną jak ludzie, do których się porównujesz? Nawet bliźniaki potrafią diametralnie się od siebie różnić z punktu widzenia kariery czy rodziny. Stąd, zamiast naiwnie zerkać na tych, których na szybko możesz uważać, za lepszych od siebie ustal sobie pewne standardy. I na tej podstawie zestawiaj siebie i otoczenie. Wartości te muszą być proste, ludzkie, np. szczerość, skromność, kreatywność, szacunek, empatia. Gdy zrobisz sobie taką prostą listę, zrób sobie listę antywartości tego, co złe np. dogmatyzm, egoizm, bycie w ciągłej potrzebie uwagi, hedonizm, manipulowanie ludźmi. Teraz jak masz wątpliwości jak te dobre cechy rozwijać – zerknij sobie online – na pewno znajdziesz dużo materiałów i książek poświęconych szczerości, empatii czy komunikacji bez przemocy. Do czego jednak przydadzą się te dwie listy? Zrób sobie z nich zestawienie ważności – co jest Twoją najważniejszą wartością nr 1, potem nr 2 potem następne. Podobnie z antywartościami – co jest Twoim zdaniem najgorsze itd. Żyj i organizuj swój aktywność wokół tych wskazówek, dzięki temu będziesz mógł stawić czoła ciekawszym wyzwaniom, a te doprowadzą Cię do lepszego życia.

3. Stawiaj się w niekomfortowych sytuacjach.

Świadomie próbuj podważać zastany porządek. Towarzyszy temu taka prosta logika, że pozytywne doświadczenia w życiu nie są pozytywne, ponieważ się, mówiąc kolokwialnie, głupio uśmiechamy. One są pozytywne względem innych – negatywnych doświadczeń. Jednym słowem bardzo ciężko będzie Ci docenić to, co masz, jeśli nie masz właściwego punktu odniesienia. Ten punkt odniesienia to właśnie trudności, jakie musimy w życiu przechodzić. Jeśli te trudności nas zaskakują – to nie tylko jest to złe doświadczenie, ale mogą mówiąc wprost za nami się ciągnąć. Niekomfortowe sytuacje mają dwie istotne zalety:
Pierwsza – punkt odniesienia:
I choć może to brzmieć jak truizm, żeby docenić bogactwo trzeba być po drodze biednym, ale popatrz na taki bardzo przyziemny przykład. Jestem z tego pokolenia gdzie królowało przegrywanie kaset magnetofonowych, płyty CD były snobistycznym wybrykiem, a o mp3 i muzyce cyfrowej nikt nawet nie słyszał. Mocno ograniczony dostęp do nowej muzyki zmuszał mnie nie tylko do odkrywania na nowo zespołów, ale znajdowania w muzyce smaczków i po prostu znania jej jak własną kieszeń. Obecnie mając dostęp do subskrypcyjnych usług typu Spotify nieraz nie mogę za żadne skarby dobrać sobie muzyki, ciągle ją zmieniając. Nie zrozum mnie źle – nie mówię, że kiedyś było lepiej, ba – teraz jest wręcz fantastyczny dostęp do muzyki, z którego bardzo się cieszę. Jest jednak coś, co sprawia, że nie tylko ogromnie sobie cenię taki dostęp i to jest właśnie ten punkt odniesienia – okoliczności niemal zmuszały mnie do polubienia tego, co miałem pod ręką, gdzie obecnie rozpustnie mogę przełączać utwory bez końca. Druga zaleta niekomfortowych sytuacji:
Tylko w nich wzrastamy i możemy stać się lepszymi ludźmi. Zróbmy sobie taką prostą analizę przykładowych dyskomfortowych sytuacji sprawdzając czego możemy się w nich nauczyć. Równocześnie odpowiedz sobie sam – czy jesteś w stanie tych rzeczy nauczyć się w innej sytuacji np. na studiach:

  • Zwolnienie się z pracy – zaleta: zmusza do przedsiębiorczości, poszukania nowego zajęcia, zdobycia nowych umiejętności
  • Wystąpienie na scenie – zaleta: opanowanie stresu, sprawdzenie własnej idei przed ludźmi, autopromocja
  • Powiedzenie przyjacielowi prawdy – zaleta: wzrost poczucia własnej wartości, weryfikacja przyjaźni
  • Wyjście w końcu na siłownię – zaleta: możesz zrzucić wagę, zbudować zdrowe ciało i dobre nawyki
  • Zatrudnienie się w pracy marzeń – zalety: weryfikuje marzenia z rzeczywistością, daje możliwości do rozwoju zawodowego i spełnienia
  • Wycieczka w nieznane – zaleta: nauka zaradności, umiejętność komunikacji, nauka radzenia sobie z niespodziankami
  • Założenie własnej działalności – zaleta: szansa na pracę z pasją, szansa na większe niż etatowe zarobki, poczucie spełnienia i wyższej samooceny.

Courses Image 05

W jaki inny sposób miałbyś zrealizować te zalety? Każda z tych sytuacji jest dyskomfortowa, czasem bolesna i niewygodna, ale niesie za sobą niespotykane nigdzie doświadczenie.

Czyli nie szukaj miejsc, w których będzie Ci lepiej, ale w których możesz docenić to, co masz i w których poprzez dyskomfort, czy jak w przypadku siłowni, wręcz fizyczny ból, możesz rosnąć. To pozwoli zbudować Twój charakter i odwagę.

I pamiętaj dyskomfort, czy wręcz cierpienie, jest nieuniknione, możemy jednak być nie tylko świadomi tych momentów, ale możemy w końcu przestać je traktować jako życiową niesprawiedliwość, tylko świadomie przekuć to na nasze zalety. To oznacza wziąć odpowiedzialność za to, co nas spotyka.

4. Zrozum czym jest szczęście, a przede wszystkim, czym szczęście nie jest.

Wspominałam niedawno w mojej animacji “Przestań się oszukiwać”, o tym, jak tragicznie łączymy szczęście z pięknem, czy szczęście z kasą. Obiecujemy sobie fikcję, fantazjujemy na temat szczęścia, że jeśli będę miał 1mln złotych, wtedy będę szczęśliwy, kiedy będę miał to i tamto i osiągnę to i to wtedy będę szczęśliwy. Ten mechanizm to uproszczenie naszej rzeczywistości tak wielkie, że nie może z tego wyjść nic innego jak jeszcze więcej cierpienia i zawodu. Ciężko, naprawdę bardzo ciężko jest odpowiedzieć na pytanie, czym szczęście jest, sami definiujemy to z chwili na chwilę – raz jest w tym miejscu, raz w innym. Co jednak jest istotne – idąc za autorem książki – przestań ciągle szukać tego szczęścia! Przestań nad nim ciągle rozmyślać. Jak mawia słoweński filozof Slavoj Żiżek “Po co być szczęśliwym, skoro możesz być interesujący” czy inną wariację tego powiedzenia w tytule książki Jeanette Winterson “Po co być szczęśliwym, skoro możesz być normalny”. Obie sentencje doskonale oddają, to jak to mityczne szczęście zakrywa nam nasze faktyczne potrzeby i tworzy fikcyjne schematy wg których mamy działać – coś, co możemy widzieć jako to mityczne “kopiowanie ludzi sukcesu”. To nie jest nasz sukces, to nie nasze szczęście, więc przestań go w kółko szukać.

5. Zawsze będą problemy – czerp z nich szczęście.

Autor ukrył tutaj bardzo ciekawą myśl, która ma swoje źródła w rozumieniu ewolucyjnym bycia szczęśliwym i nieszczęśliwym. Otoczenie daje nam informację zwrotną w związku z naszym zachowaniem. Ta, po której czujemy się dobrze, to prawdopodobnie informacja, że robimy coś dobrze, ta, po której czujemy się źle, to wezwanie do działania, że coś tutaj jest nie tak. I byłoby super, gdyby można było żyć w permanentnym stanie szczęścia, tylko w tym właśnie rzecz, że Zawsze są jakieś problemy. Gdy już załataliśmy nasz budżet, to okazuje się, że po drodze zaniedbaliśmy rodzinę, gdy już zajęliśmy się rodziną, okaże się, że nie mamy czasu na rozwój własnej pasji, co nas bardzo frustruje. I tak w kółko – jedne problemy wymieniamy na inne lub je po prostu rozwijamy do większej skali np. mając małą firmę mam malutkie koszta, mając dużą firmę, mam potężne koszta i większe prawdopodobieństwo, że zostanie ona zmieciona z rynku przez ogromne kontrakty.
Co, jeśli jednak zrozumiesz, że szczęście rodzi się właśnie, wtedy kiedy te problemy rozwiązujemy? Jest takie popularne powiedzenie na wiele zawodów, proste, ale prawdziwe, że zawód handlowca, to rozwiązywanie problemów swoich klientów. Można to podpisać pod większość branż, natomiast to bardzo istotna definicja szczęścia – spełnienie przychodzi przy pokonywaniu przeciwności.
Jest tutaj jeszcze jedna idea – pamiętaj, by tych problemów nie ukrywać czy zduszać w zarodku. Niestety lubimy pokazywać siłę poprzez pokazywanie nieskazitelnych wizerunków. Pozbawiamy się jednak informacji zwrotnej, jeśli o problemach, również swoich, nie rozmawiamy.

6. O co możesz cierpieć?

Ok, rozumiem, szósty punkt, a my dalej tkwimy w miejscu, gdzie jest dyskomfort, ból i cierpienie. Nie bez powodu. Gdy myślimy o naszych życiowych celach, myślimy z punktu widzenia przyjemności – co by było dobrze mieć, w jakim miejscu byłoby super być. Problem polega na tym, że bardzo często jest to fikcja, projekcja lub nasza fantazja, a nie prawdziwy życiowy cel. Zamiast ustalać cele pozytywne, zacznij ustalać sobie cele w życiu w odniesieniu do właśnie cierpienia np.
Ile jestem w stanie znieść obowiązków na tych studiach?
Ile lat mogę pracować jako stażysta w moim wymarzonym zawodzie?
Czy praca na dwie zmiany i ryzyko utraty zdrowia jest warte nowego mieszkania za 10 lat?
Czy jestem gotów na trudne rozmowy i trudne emocje chcąc związać się z moją wymarzoną partnerką?
Czy jestem gotów na dietę i trudny czas na siłowni, by zrzucić wagę?

I rób te rzeczy, dla których jesteś gotów do faktycznych poświęceń, bo wtedy mamy największe prawdopodobieństwo, że nie tylko będziesz spełniony pokonując przeciwności, ale i że prawdopodobnie uda Ci się to wszystko spektakularnie dzięki sile Twojego zaangażowania. Co więcej, świadomość tych potencjalnych trudności pozwoli Ci nabrać dystansu do sytuacji i nie zmarnujesz czasu inwestując go coś, do czego nie masz serca.

Jest jeszcze jeden aspekt całego wątku z problemami i cierpieniem. To fakt, że ludzie, którzy przeszli przez największe cierpienie wykazują największy poziom zadowolenia z życia. Jest jednak w tym wszystkim mały twist, o którym uwielbiam czytać u polskiego autora Jacka Walkiewicza, który mówi, że: cierpienie faktycznie prowadzi do wzrostu, ale tylko wtedy gdy wiemy, po co to wszystko było. Jeśli cierpienie czy problemy spadają na nas jak grom z jasnego nieba i nie potrafimy się w nich kompletnie odnaleźć – wyjdziemy pokaleczeni i bez żadnych lekcji. Niemniej po to tu jesteśmy, by wspólnie rozwinąć nasze myśli.

7. Nie jesteś wyjątkowy.

To istotny punkt, który książka dotyka. Będąc równocześnie trzeźwym krytykiem środowiska rozwoju osobistego słusznie zauważa, że wpadamy w pułapkę myślenia o sobie jak o wyjątkowych wyspach na oceanie przeciętności. Mówi się o takim myśleniu, że ktoś jest jak snowflake – unikatowy płatek śniegu.
Wspominam o tym również ja, w moim wprowadzającej animacji o Przeciętnym Człowieku – każdy z nas z punktu widzenia statystyki w większości rzeczy w życiu jest przeciętny, może trochę lepszy, może trochę gorszy, ale dalej przeciętny. Wybieramy rzeczy, w których chcemy być lepsi świadomie, lub są one wybierane za nas, jeśli postanowiliśmy żyć na tzw. autopilocie. W zasadzie nie ma od tej przeciętności ucieczki i nie okłamujmy się, że u nas to tak wyjątkowo.
I tutaj pojawia się kontekst autora: podobnie jak ja inni też mają problemy, często wielokrotnie bardziej przytłaczające niż nasze. To, w jaki sposób o nich myślimy zmienia końcowy rezultat i pozwala faktycznie świadomie wybierać rzeczy, w których jesteśmy dobrzy. To właśnie te problemy dodają wartości i znaczenia naszemu życiu, one kształtują nasz charakter i pozwalają odróżnić się od ogromnej rzeszy ludzi z takimi samymi problemami jak my.

8. Bądź szczery na swój temat.

O okłamywaniu samych siebie można napisać niejedną książkę. Nie tylko słodkie kłamstewka są lepsze i łatwiejsze niż niewygodna prawda, to sprowadzając tę zasadę do maksymalnej rzeczywistości – to zrozumienie swoich wpadek i słabości. Spójrz: na wiele z problemów, które napotykasz w życiu nie masz wpływu – przytrafią się, tak czy inaczej i nie będziesz miał możliwości zareagowania na ich przyczynę. Teraz od Ciebie zależy co zrobisz i jak stawisz im czoła. A skoro Twoje nastawienie w pierwszym etapie jest kluczowe, to jest to też kluczowe miejsce, w którym kolokwialnie mówiąc mogłeś dać ciała. Nawalić. I nie ma co się oszukiwać – droga na skróty to często droga na manowce.
Co więc mówi nam autor? Że ludzie o mocnym poczuciu własnej wartości posiadają mechanizm autokrytyki i niezbędny dystans, by wdrożyć odpowiednie korekty. Jednym słowem z poczuciem własnej wartości idzie szczerość i umiejętność zmiany, która nie wymaga specjalnego traktowania i otoczenia.
Z drugiej strony przeciwstawiamy ludzi z poczuciem uprzywilejowania o bardzo niskiej samoocenie. To ciekawe jak bardzo dostrzegłem jedną z grup w moim własnym otoczeniu po tej prostej lekturze. Autor dzieli ludzi uprzywilejowanych na dwie grupy:
“Jestem super, a reszta jest do niczego.”
“Wy jesteście tacy super, a ja jestem do bani.”
To pierwsze może nie zaskakiwać, ale to drugie może być dla Ciebie niespodzianką. Dla mnie było, nie myślałem nigdy o tej grupie jako roszczeniowej i uprzywilejowanej, a jednak. Obie grupy w konsekwencji swojego zachowania wymagają specjalnego traktowania. Ich zachowanie przypomina trochę zepsuty oddech – niby z nimi rozmawiasz, ale ucinasz zdania, unikasz bezpośredniego dialogu, odwracasz twarz i zrywasz wątek. Wiesz, że wokół tych osób tworzy się swoiste pole minowe, po którym trzeba chodzić by coś nie eksplodowało – albo przesadny arogancki krytyk, albo egoistyczna samobiczująca się ofiara.

9. Nic nie jest stałe, a Ty możesz się mylić.

Nic nie jest stałe, wszystko się zmienia. Jeśli mi nie wierzysz, to zastanów się, jakie miałeś poglądy i myśli 10 lat temu? Zupełnie inny człowiek? Nie dogadałbyś się? Prawdopodobnie. Ludzie się zmieniają, ale zmieniają się też idee w ich głowach. Fantastycznie ilustruje to proces tego, jak się uczymy na błędach, rozwiązując problemy.

Jeśli na osi czasu po lewej na końcu jest Bycie w kompletnym błędzie, a po prawej na skraju – posiadanie pełnej racji, to proces edukacji – dochodzenia do tej wiedzy to nie jest wielki skok przez cały wykres. To seria małych kroczków gdzie najpierw kompletnie racji nie mamy, potem mamy jej trochę więcej, potem jeszcze trochę więcej. Ta ścieżka to ewolucyjne narastanie – nie licz na karierowe czy biznesowe objawienie – tylko małe kroczki dadzą Ci właściwy rytm i rozpęd.

Świadomość tego, że możesz się mylić, podobnie jak Twój rozmówca da nam jedno kluczowe narzędzie – potencjał do wzrostu. Gdy już wiemy, że prawdopodobnie nasza wiedza jest w najlepszym wypadku niedokładna, możemy rozpocząć proces jest ulepszenia. Możemy to tylko i wyłącznie zrobić, gdy sami dojdziemy do takiego przekonania.

Stąd też miejsce, w którym z autorem bardzo mocno się zgadzam, bądź sceptyczny, zadawaj pytania do idei, powątpiewaj. Nasze wspomnienia, jak również większość rzeczy, które wiemy jest nieprawdziwe, albo bardzo niedokładne. To tyczy się zarówno cudownych historii biznesowych, jakie możemy usłyszeć z ust co po lepiej wytrenowanych reprezentantów biznesów MLM, jak i wiele, ale to wiele dziwnych, bardzo czasem orientalnych tez osób ze środowiska rozwoju osobistego na temat kwantów i magicznego myślenia. Co prawda zarówno sceptycyzm czy bycie racjonalnym to tematy na zupełnie inny artykuł, bardzo rozbudowane, to niezwykle przydatne jest podczas pracy nad samym sobą jak i swoją karierą duża doza sceptycznego spojrzenia.

Problemy dodają wartości w naszym życiu, spójrz na to z szerszej perspektywy może tak: dzisiejsze problemy, potknięcia i trudności są jutrzejszymi przygodami i ciekawostkami. Dlatego w myśl wcześniejszego cytatu:
Po co być szczęśliwym, skoro możesz być ciekawy. Nie przejmuj się, rób swoje dobrze, zbuduj swoje wartości i je wyznawaj, nie porównuj się do innych, a do swoich wartości oraz co najważniejsze – przygotuj się – bo problemy się pojawią, natomiast pokonywanie przeciwności jest źródłem szczęścia w życiu.

Leszek Cibor

Podziel się