5 sposobów jak przestać się przejmować

Czy każda uwaga jest przez Ciebie analizowana w głowie przez godziny, a nawet dni? Czy bywasz przytłoczony wybujałymi wymaganiami przełożonych? Irytuje Cię, kiedy słyszysz coś, z czym mocno się nie zgadzasz i masz ochotę wykrzyczeć swoją kontrpropozycję czy to w komentarzu na facebooku, czy na YouTube, czy na żywo? Stres, upokorzenie, godziny przeżywania silnych emocji. Czy jest to tego warte? Najpewniej bierzesz zbyt wiele rzeczy do siebie i dzisiaj spróbujemy wspólnie przejrzeć 5 sposobów na to, by przestać przejmować się tak bardzo.

W grudniu 2017 roku opublikowałem animację Ignoruj Rzeczywistość – subtelna sztuka nieprzejmowania się rzeczywistością. Silny i wyrazisty przekaz 9 punktów, jakie przedstawiłem, choć przemówił do wielu z moich widzów miał w sobie taką męską energię – był jak uderzenie pałką przez głowę – wzmacniał, ale momentami do gruboskórności. Dziś spróbuję podejść do tematu od tej delikatniejszej strony.

Co dzieje się i co tracimy, biorąc zbyt wiele do siebie? Tracimy spokój ducha – dzięki temu, że reagujemy na krytykę postawą obronną, a czasem nawet agresywną lub w ekstremalnych przypadkach autoagresywną – możemy zapomnieć o czymś takim jak wyluzowanie. Umyka nam istota problemu i nie słuchamy – gdy ktoś nas krytykuje, być może ma dobre intencje i sporo racji w swoich uwagach. Odcinając się na słuchanie i widząc w każdej krytyce atak – pozbawiamy się szansy na autokorektę.
Jeśli zarządzamy ludźmi – robimy to bez zaufania. Osoby takie z reguły mają dobre ucho na każde podszepty i próbują zabić je w zalążku poprzez autokratyczny i dominacyjny styl zarządzania, który ze swojego założenia jest pozbawiony zaufania.
Gdy słyszymy opinię, z którą się nie zgadzamy, to nie wytrzymujemy i angażujemy się w konflikt. Co do zasady, ja, prowadzący kanał na YouTube, który porusza często konwersacyjne i dyskusyjne wątki – zgodzę się, że warto rozmawiać, tylko czy warto się kłócić? Ta różnica pomiędzy dyskusją, a udowadnianiem, czy wręcz wpychaniem swoich racji, potrafi być niezdrowa, a w szczególności bardzo czasochłonna. Miewam dyskutantów, którzy często słyszą, co chcą usłyszeć i palce ich świerzbią, by mi to wytknąć w komentarzach. Ok, żaden problem, tylko jest to jeden z wielu przykładów czasochłonnego i emocjo żernego brania zbyt serio i zbyt do siebie czyichś opinii. Jak więc możemy się wzmocnić, równocześnie nie stając się zimnymi draniami?

1. Rozważ źródło krytyki

Przejmujemy się z reguły opiniami osób, które są dla nas ważne. Przynajmniej tak chcielibyśmy o sobie myśleć. W praktyce często jednak przejmujemy się każdą opinią w stopniu równoważnym. I tu jest pierwsza lekcja – wystarczy uświadomić sobie, że możemy podzielić swój krąg znajomości na 4 poziomy.

  • Na osoby w naszym życiu bardzo ważne – to będzie partner, najbliższa rodzina, najbliżsi przyjaciele – nie rób z tego za długiej listy – uczciwie się zastanów, kto jest najważniejszy. Z reguły nie będzie to więcej niż 5 może 6 osób.
  • Osoby mniej istotne – dalsza rodzina, znajomi, idole – tych osób może być “naście” – ciężko to określić, ale mogą one mieć jakiś wpływ na Twoje życie zawodowe czy prywatne. Idoli celowo umieszczam tutaj – nigdy nie powinni oni być ważniejsi niż Twoje najbliższe otoczenie. Choćbyś w pierwszej grupie miał mieć tylko jedną osobę – niech to będzie ta osoba do Ciebie najbliższa, ale nie, często nieznany, idol. Istotą jest tutaj fakt, że osoby mnie istotne będą Cię mniej znały i przeprowadzały mniej konwersacji z Tobą.
  • Osoby nieistotne – nieznajomi, świeżo poznane osoby, kasjer w sklepie, przechodzień, youtuber itd. – osoby, które Cię nie znają.
  • Oraz ostatnia grupa osób – osoby, z którymi nie chcesz się identyfikować – czyli z miejsca wywołują u Ciebie odruch sprzeciwu, Twoje antywzorce.

W takim sposobie myślenia może się okazać, że opinia Twojego toksycznego kolegi z pracy, który ciągle nie jest zadowolony z Twoich raportów – po prostu dla Twojego życia ani nie jest jakoś specjalnie istotna, ani jego osoba nie jest wpływowa. Ot, po prostu opinia jakich wiele, każdy jakąś ma, ale obnoszenie się z nimi jak paw, jest po prostu bez sensu. Tym bardziej, jeśli ten kolega ma tendencję do wyrzucania z siebie pochopnych opinii – tym bardziej jest ona warta co najwyżej parę groszy. Zresztą porównać to możemy do takiej sytuacji, że niektórzy przelewają wartościową wodę do Twojej głowy i serca, a inni niosą brudną wodę jak z zabłoconej kałuży. Którą chętniej będziesz się poić?

Jest taka scena w filmie Fight Club, kiedy szef znajduje kartkę z zasadami klubu, jaką roztrzepany pracownik zostawił w maszynie ksero. Nie będąc pewnym kto to zrobił, szef udał się do naszego głównego bohatera. W odpowiedzi nasz bohater nie położył uszu na zarzut szefa – postawił się i po bardzo intensywnym monologu na końcu powiedział. “(…) i proszę, nie przychodź do mnie z każdym losowym śmieciem, jaki znajdziesz w biurze”. I chodzi mi właśnie o ten sposób myślenia. Niektórzy ludzie lubią wysypywać swoje śmieci nam na głowy. Dopóki nie są to realne śmieci – mamy potencjał w naszej głowie, by umniejszyć ich wadze.

Znalezione obrazy dla zapytania fight club cover

2. Daj krytykom drugą szansę

Jak sobie uporządkowaliśmy nieco nasze otoczenie i wiemy, czyje zdanie powinno być dla nas istotniejsze, to zastanówmy się, czy nie dostrzegamy pewnych wzorców w zachowaniu tych, którzy potrafią nas ocenami zranić. Czasem zdarza się komuś palnąć głupotę – wystrzelić z nieprzyzwoitym komentarzem. Daj sobie na to bufor – zdarza się, trudno. Może też być, że po prostu krytyk będzie miał zasadne argumenty, choć nie zawsze wypowiedziane w sposób miły. Gdy jednak ta sama osoba nawrzuca nieprzyjemności ponownie w Twoim kierunku – zapal żółte światło – to znaczy, że czas zacząć szukać pewnego wzorca. Za drugim razem może się okazać, że faktycznie problem może być w Tobie, ale gdy powieli się to trzeci i czwarty i piąty raz – pora na czerwone światło – coś tu jest nie tak. Trzeba tę osobę zatrzymać, sprzeciwić się takiemu podejściu, gdyż mamy najpewniej do czynienia z narcyzem, który leczy swoje kompleksy, próbując udowodnić innym, jak bardzo się pomylili, a on jak dużo ma racji w tym, co mówi.

Tak więc za pierwszym razem możesz puścić mimo uszu, za drugim rozważ czy argument nie jest naprawdę zasadny, ale za trzecim i kolejnymi poszukaj wzorca, bo możesz mieć do czynienia z kimś zarozumiałym, kto czerpie energię ze zdobywania punktów racji w swojej wewnętrznej grze ze swoim własnym życiem. To nie Twoja gra, to nie Twoje punkty.

3. Silne poglądy mają swoje wady

Jeśli masz na jakiś temat silny pogląd, stanowczy, wyraźny, cokolwiek mogłoby to być: od religii, przez politykę, obraz samego siebie, swoją rodzinę itd. To miej świadomość, że takie silne poglądy, jeśli mówimy o przejmowaniu się i braniu rzeczy do siebie – mają swoją sporą wadę. Dlaczego? Bo reagowanie, w tym wypadku wręcz świętym oburzeniem nie tylko jest stresujące, ale z reguły prowadzi bezpośrednio do konfliktu. Samo powstrzymywanie krytyka od mówienia rzeczy, z Twojej optyki, skandalicznych może być w idei rozumienia wolności słowa czynem bezskutecznym. Bo z reguły jakakolwiek byłaby to opinia, druga osoba może sobie robić z nią, co zechce. Podobnie jest z nieproszoną krytyką – ona nie powinna się przytrafiać, ale jeśli spadnie na nas od strony osoby, która lubi w sobie poczucie urazy, jest po prostu w żaden sposób niepomocne. Bądźmy tutaj praktyczni – obrażanie się, oburzanie się – może i bywa uzasadnione, ale nigdy nie jest pomocne i nie pomaga ani Tobie, ani drugiej osobie. Stąd często lepiej po prostu przejść obok czegoś takiego obojętnie.

4. Perfekcjonizm może Ci przeszkadzać

Jeśli krytykujemy perfekcjonistę, to często uderzamy w coś, nad czym pracował z najwyższą starannością i dbałością. Stąd negatywne słowa mogą ranić podwójnie. Co, jednak jeśli ten perfekcjonista właśnie – postanowi być perfekcyjnym w przyjmowaniu informacji zwrotnej? Czy rozważyłeś tego typu twist w rozumowaniu? Bo walka ze swoim perfekcjonizmem może być nie lada udręką, ale próba przekucia tego stylu myślenia na idealne przyjmowanie krytyki, może być dobrym początkiem do lżejszego znoszenia opinii innych osób.

5. Odtwarzając złe sceny w głowie weź pod uwagę ten lepszy scenariusz

Każdy z nas to przeżywał, gdy po upokorzeniu, nieprzyjemnej sytuacji, w której nie wykazaliśmy się asertywnością, albo daliśmy sobie nagadać, kompletnie w naszym odczuciu niesprawiedliwie, przeżywaliśmy tę scenę ponownie w naszej głowie. Z reguły wtedy scenariusze były dwa. Jeden z nich to krwawa i słodka zemsta, to upokorzenie swojego adwersarza jakąś docinkom, kompromitacją, czy po prostu walnięcie go w nos.

Drugi scenariusz to wyjście z sytuacji obronną ręką, to podziw obserwatorów i szacunek oponenta. We współczesnej psychologii obserwuje się wyraźne połączenie między tym pierwszym scenariuszem – pełnym złości, zemsty, a syndromem ofiary i narcyza równocześnie. Oznacza to, że jeśli uciekamy do wyobrażeń o tym, jak dopiekamy swojemu byłemu i mścimy się na złym szefie – z reguły mamy tendencję do osobowości skupionej na samej sobie, czyli narcyzie, ale będącym równocześnie wieczną ofiarą wpadającą często w konflikty z otoczeniem. Niestety pielęgnując te wyobrażenia, pielęgnujemy również nasze wewnętrzne poczucie skrzywdzenia i chcąc czy nie chcąc – ono kiedyś z nas wyjdzie. Stąd też lepiej poszukać w swojej głowie scenek i pobudzać je – w sposób, w jaki możemy z problemu wyjść naprawdę z klasą, z szacunkiem, asertywnie, delikatnie, bez wszczynania krwawego konfliktu i siedzenia na tronie z czaszek naszych oponentów.

Branie rzeczy zbyt do siebie, może naprawdę pozbawić człowieka energii i zakopać świetne plany. Często zbyt krytyczny członek rodziny potrafi zabić nasz zapał do biznesu jak przedstawimy mu pomysł, który jest w zalążku – pomysł niedojrzały i delikatny. Niestety ciężko na początku rozróżnić bezpodstawną krytykę z tą zasadną, natomiast gdy spędzisz nad problemem brania do siebie wszystkiego trochę czasu – Twoje życie na pewno będzie nieco spokojniejsze.

Podziel się